Wkuwanie słówek
Choć naukowcy potępiają wkuwanie słówek, jako metodę nauki języka, to jednak większość z nas z tej metody właśnie korzysta. Jest to metoda na pewno żmudna, czasochłonna oraz jeśli korzystamy z niej tylko w celu zdania egzaminu, to jest zupełnie bezsensowna i nieprzydatna do życia, czyli w myśl: zakuć, zdać, zapić i zapomnieć.
Wkuwanie słówek ma sens tylko, jeśli będziemy mieli odpowiednią strategię oraz jeśli słówka, których się nauczymy, będziemy powtarzać i rzeczywiście używać w życiu codziennym.
Skojarzenia
Jeśli jest to możliwe, to najlepiej kojarzyć sobie nowe słowa z tymi, które już znamy. Dzięki temu podłączymy nowe słówko do innego, które już znamy bardzo dobrze i przemycimy je jakby na gapę do pamięci. Przeczytaj więcej o skojarzeniach w artykule Jak się uczyć holenderskiego część 1 Nie zawsze jednak tak się da. Są słówka niepodobne do niczego i nie ma innej rady, jak wykuć je na pamięć, na przykład:
Zij is chagrijnig. – Ona ma chandrę.
Hij is recalcitrant. – On jest krnąbrny.
Jak się uczyć słówek?
Pisząc uczymy się języka dużo łatwiej, ponieważ uruchamiamy obszar, który za tę naukę jest odpowiedzialny. W mózgu mamy pewien obszar, który nazywa się ośrodkiem Broki. Jest to część mózgu odpowiedzialna za posługiwanie się językiem, ale również za ruchy ręki. Dlatego pisanie ściąg do szkoły to bardzo dobry pomysł, bo uczymy się poprzez samo pisanie.
Wiele osób nieświadomie korzysta z tej metody, pisząc kilkanaście razy to samo słówko, żeby je zapamiętać. Jest to doskonała metoda, bo działa. Dzięki niej uczymy się nie tylko nowego słówka, ale także jego pisowni. Jeszcze dobrze by było podczas pisania wypowiadać to słowo na głos. Im więcej sprawności językowych połączymy (pisanie, czytanie, słuchanie i mówienie), tym lepiej nowe słowa nam się utrwalą.
Całe zdania
Lepszą metodą od uczenia się pojedynczych słów, jest uczenie się całych zdań. Dlaczego? Bo nawet gdybyśmy nauczyli się całego słownika na pamięć, to i tak nie umielibyśmy mówić. Sama znajomość słówek nie oznacza, że wiemy, jak je wykorzystać.
Ucząc się całych zdań, uczymy się pewnych stałych konstrukcji, w których można potem pewne elementy wymienić na inne i w ten sposób tworzyć nowe zdania. Na przykład:
Wat is je voornaam? – Jak masz na imię?
Wat is je adres? – Jaki masz adres?
Wat is je telefoonnummer? – Jaki masz numer telefonu?
Jeśli nauczymy się całego pytania: Wat is je voornaam?, to słówko voornaam będziemy mogli następnie wymieniać na inne słowa: adres, telefoonnummer, e-mailadres itd. i dzięki temu tworzyć nowe pytania.
Jak działa nasza pamięć?
Pamięć jest jak rzep. Taki rzep jak przy butach, do zapinania. Wszyscy znamy chyba buty na rzep, a rzep to nic innego jak taśma, składająca się z dwóch części. Jedna część ma pętelki – ta część z pętelkami to standardowe wyposażenie naszej głowy, taki lep na wiedzę. Druga część natomiast ma haczyki, i ta część reprezentuje wszystko, czego się uczymy. Podczas uczenia się nowych słówek zachodzi proces przyczepiania się haczyków (słówek) do pętelek (pamięci).
Proces uczenia się
Uczenie się jest jak delikatne muśnięcie strony z haczykami o stronę z pętelkami. Jeśli uczymy się czegoś pierwszy raz, to ta wiedza jest jeszcze świeża i nieutrwalona. Dlatego też połączenie obu tych taśm jest bardzo słabe. Wystarczy mała nieuwaga i się rozłączą. Dobrym przykładem jest uczenie się na sesję egzaminacyjną. Człowiek uczy się przed egzaminem z myślą, żeby zakuć, zdać, zapić i zapomnieć. Kto z was pamięta to, czego uczył się na egzaminy? Ja w każdym razie nie. Jaki z tego wniosek? Jeśli uczymy się czegoś tylko raz i potem tego nie powtarzamy, to haczyki (wiedza) oddzielają się od pętelek (pamięć).
Powtarzanie
Uczenie się to powtarzanie. Uczyliście się kiedyś może pacierza, a potem co wieczór musieliście go powtarzać i ci, którzy to robili, po latach nawet nie modląc się już, pacierz znają. Haczyki i pętelki połączyły się tak mocno, że powstała jedna skamieniała część nie do rozerwania. Jak ktoś obudzi Cię w środku nocy i każe powiedzieć pacierz, to wyrecytujesz bezbłędnie prawie na śpiąco.
Jak często powtarzać?
Systematyczność jest podstawą nauki. To tak jak ćwiczenie mięśni brzucha. Nie uda nam się wyrzeźbić sześciopaku, jeśli będziemy ćwiczyć tylko raz w miesiącu. Systematyczność oznacza codziennie, co drugi dzień, a w najgorszym wypadku, co trzy dni, ale nie rzadziej. Pierwszego dnia uczymy się nowych słówek, powiedzmy dziesięciu. Nie ma sensu próbować uczyć się dużo więcej, bo fizycznie nie mamy możliwości ich zapamiętania. Następnego dnia je powtarzamy i kolejnego też, potem co drugi dzień, co trzeci, aż będziemy mieć pewność, że słówko czy zdanie się utrwaliło.
Skąd wiem, że umiem?
Do uczenia się i powtarzania sama chętnie korzystam z korytka z trzema przegródkami. Można je wykonać samodzielnie z jakiegoś kartonika. Piszemy sobie na karteczkach po jednej stronie słówko w języku polskim, a po drugiej w języku holenderskim i wszystkie karteczki z nowymi słówkami wkładamy do pierwszej przegródki. Uczymy się tych słówek pisząc je po kilka albo kilkanaście razy gdzieś w zeszycie albo kojarzymy sobie z jakiś innym słowem i powtarzamy na głos.

Następnego dnia wyjmujemy karteczki z przegródki, tasujemy i odpytujemy się patrząc na stronę z wyrazem w języku polskim, tłumacząc go na język holenderski. Jeśli odpowiadamy poprawnie, to karteczkę z tym słowem wkładamy do drugiej przegródki, a jeśli nie znamy odpowiedzi, to karteczka ze słówkiem ląduje nadal w pierwsze przegródce. Możemy dodać do pierwszej przegródki nowe słowa, ale nie za dużo i uczymy się ich znowu pisząc, tworząc z nimi zdania, powtarzając na głos i szukając skojarzeń.
Kolejnego dnia robimy to samo, tylko wtedy już słówka z drugiej przegródki lądują w trzeciej, jeśli je znamy oczywiście. Do tego należałoby również zacząć używać słówek, których się nauczyliśmy, w życiu codziennym, bo dopiero jak coś stanie się częścią naszej codzienności i naszego życia, utrwali się najlepiej.
Ta metoda jest dobra o tyle, że kolejność słówek zawsze jest inna, bo tasujemy karteczki. Są też programy online, gdzie można stworzyć własne listy z słówkami i w ten sposób uczyć się i odpytywać. Sama korzystam z programu www.wrts.nl do odpytywania, ale do samej nauki wolę standardowe korytko, bo trzeba pisać ręcznie na karteczkach, a to już uczenie się. Wklepywanie słów na klawiaturze już tej mocy zapamiętywania nie ma.
To jeszcze nie wszystko
Będzie jeszcze trzecia część poradnika, jak się uczyć. Napiszę w niej, czy lepiej uczyć się samemu i jeśli tak, to jak, czy też może lepiej pójść na kurs. O tym wszystkim następnym razem. Jeśli nie dostajesz jeszcze ode mnie wiadomości z darmowymi poradami i prezentami, to zapisz się proszę do porad, a nie umknie Ci wtedy nic nowego.
Pytania
Daj proszę znać, jak Ci idzie nauka i jak powyższe techniki sprawdzają się u Ciebie. Może masz swoje sprawdzone metody, które twoim zdaniem są dużo lepsze. Podziel się nimi proszę, a napiszę o nich następnym razem. Dzięki temu pomożemy innym łatwiej i przyjemniej się uczyć. Kontakt do mnie tutaj.
Brak komentarzy